Zupełnie jak nasz Stefan... ta sama mania wielkosci _________________ Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden,
który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi - Albert Einstein
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 11:02 am Temat postu: Re: Prezydencki TUR pierwszy...
zupełnie jak Mal ->
Od admina: Art.76b,76c i 77 ustawy o wyborze Prezydenta RP z dnia 27 września 1990 roku, t.j. DZ.U. 2000 Nr 47 poz. 544 z późn. zm. i art. 85,86 i 87 ustawy z dn
Wysłany: Sob Cze 19, 2010 7:47 pm Temat postu: Re: Prezydencki TUR pierwszy...
Zenek, mamy okres ciszy przedwyborczej, gdybyś nie wiedział, a to jest nomen omen spot wyborczy. _________________ Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden,
który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi - Albert Einstein
Wysłany: Nie Cze 20, 2010 12:38 am Temat postu: Re: Prezydencki TUR pierwszy...
MalvisioN napisał:
Zenek, mamy okres ciszy przedwyborczej, gdybyś nie wiedział, a to jest nomen omen spot wyborczy.
Najpierw przeczytaj te artykuły i zapoznaj się z wyrokami sądu w podobnych sprawach, a następnie wyrokuj. Jeżeli uważasz, iż mój post narusza ciszę wyborczą to popełniam wykroczenie prawem zabronione, a twoim obowiązkiem jako prawego obywatela RP jest to zgłosić właściwym organom w innym przypadku uczestniczysz w przestępstwie na równi ze mną.
Nawiasem pisząc ja nie agituję ( patrz treści postu) w ciszy wyborczej tylko wskazałem link. Na równi można zakazać wskazania palcem lub wzrokiem plakat wiszący na drzewie danego kandydata.
przy poprzednich wyborach wyłączyliśmy forum. Przy tych liczyłem na wstrzemięźliwość, ale jak widać...
Wskazałeś antyspot, osmieszający kandydata.
Wskazanie palcem nie jest agitką, ale tego typu posty moga nią być. Nie muszą, dlatego link został wycięty, ale na tym poprzestaliśmy. Na wszelki wypadek. Po głosowaniu nadawaj sobie ile fabryka dała.
Przypominam, że za naruszenie ciszy wyborczej uważa się nie tylko prowadzenie agitacji, ale również wszelkie dynamiczne nośniki reklamy politycznej. Do takich należą wklejane na forum linki do spotów. Zgodnie z prawem, w czasie ciszy wyborczej mogą wisieć plakaty powieszone przed ciszą, ale nie mogą pojawiać się nowe.
Kontekst pojawienia się takich treści nie jest istotny, o czym "światły" kolega powinien doskonale wiedzieć.
PS. Kiedy wreszcie zobaczę coś innego niż bezsensowne odwracanie moich postów na lewą stronę? _________________ Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden,
który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi - Albert Einstein
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 9:05 am Temat postu: Re: Prezydencki TUR pierwszy...
czarodziej1 napisał:
twoim obowiązkiem jako prawego obywatela RP jest to zgłosić właściwym organom w innym przypadku uczestniczysz w przestępstwie na równi ze mną
Jako administrator widzę w logach, czy ktoś już tego posta oglądał, czy tylko Ty. To uprawnia mnie do podjęcia określonej decyzji. W tym przypadku ocenzurowania i ostrzeżenia. Wolisz bardziej drastyczne środki? OK... _________________ Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden,
który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi - Albert Einstein
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 5:56 pm Temat postu: Z ław sądowych...
Dla PISowców te sprawy NIE ISTNIEJĄ... Dla mnie Kaczyński to zwyczajny kłamca...
"Prezes PiS Jarosław Kaczyński ma przeprosić byłego ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka i wpłacić 10 tys. zł na cel dobroczynny za to, że nazwał go "agentem-śpiochem" i obarczył winą za niedokończenie pewnych śledztw - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie. Kilka minut po rozprawie sąd wydał wyrok zaocznie, ponieważ pozwany - choć prawidłowo powiadomiony - nie stawił się w sądzie, nie zajął też stanowiska w tej sprawie. Dlatego - jak powiedziała sędzia Anna Błażejczyk - sąd przyjął tezy pozwu za prawdziwe i w całości uwzględnił powództwo. Wyrok jest nieprawomocny. Wyrok zaoczny oznacza, że pozwany może złożyć sprzeciw, wtedy proces musi się toczyć od nowa, tak jakby wyroku nie było. Sąd nakazał J. Kaczyńskiemu opublikowanie na własny koszt na pierwszych stronach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i dziennika "Polska" oraz w
tygodnikach "Wprost", Newsweek", "Polityka" i "Gość Niedzielny", a także w serwisach internetowych tych mediów i na stronie PiS oświadczenia, w którym wyraża "szczery żal" i przeprasza Kaczmarka "za postawienie nieprawdziwych zarzutów, że tkwi w układzie, utrudnia śledztwa prowadzone przez organy ścigania".J. Kaczyński miał też - zgodnie z zaocznym wyrokiem - wyrazić ubolewanie i przeprosić Kaczmarka "za znieważające nazwanie go agentem śpiochem" oraz nieprawdziwe i krzywdzące sugestie, które godziły w jego dobre imię. Gdyby pozwany zwlekał z opublikowaniem oświadczenia, przeprosiny w imieniu J. Kaczyńskiego i na jego koszt może opublikować Kaczmarek. Zgodnie z wyrokiem J. Kaczyński ma też wpłacić 10 tys. zł na Caritas - tej decyzji sąd nadał rygor natychmiastowej wykonalności - i zwrócić Kaczmarkowi koszty procesu.
Roczną batalię na salach sądowych można uznać za zakończoną. Zapadł prawomocny wyrok w sprawie Ludwik Dorn kontra Jarosław Kaczyński. Triumfuje "żelazny Ludwik", który doczeka się przeprosin za bezpodstawne sugestie, że nie płacił alimentów. Apelacja nic Jarosława Kaczyńskiemu nie dała. Sąd w Warszawie utrzymał w mocy pierwszy wyrok i tym samym uwzględnił główną część pozwu Dorna. Jarosław Kaczyński nie ma zatem wyjścia, musi przeprosić swojego byłego partyjnego kolegę. Ma również wpłacić 5 tysięcy złotych na cel społeczny. Sprawa Kaczyński kontra Dorn ciągnie się od września 2009 roku. Wtedy to w wywiadzie udzielonym dziennikowi "Polska" Jarosław Kaczyński sugerował, że Ludwik Dorn ma problemy z płaceniem alimentów na dzieci. Prezes PiS stwierdził wówczas, że Dorn jest "niewystarczająco rzetelny". Po publikacji sprawa trafiła do sądu. Dorn w
pozwie wnosił, by sąd nakazał Jarosławowi Kaczyńskiemu przeprosiny za "nieprawdziwe zarzuty", które miały doprowadzić do "zorganizowanej nagonki
politycznej". Żądał również wpłaty na cele charytatywne. Pierwszy wyrok w sprawie zapadł w połowie kwietnia tego roku. Był on jednak nieprawomocny, a Jarosław Kaczyński postanowił odwołać. Orzeczenie sądu apelacyjnego jest już prawomocne. Nawet jeśli prezes PiS zdecyduje się na kasację wyroku, to i tak musi Ludwika Dorna przeprosić.
Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że prezes PiS Jarosław Kaczyński ma przeprosić za nazwanie SLD organizacją przestępczą'. Sąd postanowił, że Kaczyński ma też wpłacić 10 tys. zł. na Polski Czerwony Krzyż. Sprawę skierował do sądu mazowiecki działacz SLD Stanisław Szepietowski. Wyrok zapadł 10 listopada. Przedmiotem wyroku była następująca wypowiedź: Salon Polityczny Trójki, 12 maj 2003 Jolanta Pieńkowska : Panie prezesie, czy żałuje pan dzisiaj, że nazwał pan SLD organizacją przestępczą w świetle posiadanej przez pana nieoficjalnej wiedzy ? Jarosław Kaczyński : Nie żałuję. Powiedziałem prawdę. Przykro mi bardzo, ale w świetle tej wiedzy tak by było. Czy to jest prawda , to trzeba by sprawdzić. Ale skoro panowie z SLD posługują się nieoficjalną wiedzą , to i ja się mogę posłużyć. Tym bardziej, że to jest partia rządząca i cała sytuacja jest naprawdę niepokojąca i warto to sprawdzić przed sądem, być może przed komisją sejmową. W każdym bądź razie na pewno warto to sprawdzić.Prezes PiS ma na antenie Radia Zet oświadczyć, że to określenie nie jest prawdziwe'. Sąd nakazał Jarosławowi Kaczyńskiemu opłacenie kosztów sądowych oraz wpłatę 10 tys. zł. na Polski Czerwony Krzyż.
Najpierw był niekorzystny dla PiS wyrok ws. spotu, a później wielkie oburzenie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes w niewybrednych słowach oskarżył Alicję Fronczyk, 35-letnią sędzię o nielojalność wobec kraju. - W aparacie państwowym powinni pracować ludzie, którzy wiedzą, że w Polsce władzą są Polacy - grzmiał były premier.
To właśnie Fronczyk wydała wyrok zakazujący emisji spotu PiS pt. "Kolesie", a to bardzo nie spodobało się prezesowi.
- Cała Polska widziała tę młodą osobę, która jako sędzia ogłaszała i uzasadniała wyrok w sprawie spotu. Już mniejsza o ten wyrok, chodzi o uzasadnienie. Ta młoda dama uznała, że w Polsce o wszystkim decyduje Bruksela, a polski rząd nie ma nic do gadania - tłumaczył Kaczyński.
Jak pisze "Dziennik", komentarz byłego premiera pod adresem sędzi wywołał prawdziwe oburzenie. Prawnicy zastanawiają się, jak to możliwe, że ważny polityk pozwolił sobie na takie słowa pod adresem niezawisłego sądu, który reprezentuje Rzeczpospolitą.
Tym bardziej, że Alicja Fronczyk, która pracuje w warszawskim Sądzie Okręgowym, ma doskonałą opinię. Orzekała m.in. w dwóch głośnych sprawach. Unieważniła weksle Samoobrony i nakazała Jarosławowi Gowinowi przeproszenie Adama Michnika - przypomina gazeta.
Sędzia 12 lat temu skończyła Wydział Prawa UW. Sześć lat temu dostała nominację na sędziego warszawskiego sądu rejonowego, a w 2008 roku minister sprawiedliwości oddelegował ją do sądu okręgowego. - To znaczy jedno: jest bardzo zdolna - tłumaczy w rozmowie z "Dziennikiem" jeden z prawników. Co ciekawe, dobre zdanie ma o niej nawet mecenas Jacek Trela, który reprezentował Prawo i Sprawiedliwość przed sądem. - Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń - mówi i dodaje, że on sam nigdy nie użyłby słów Jarosława Kaczyńskiego."
Ostatnia batalia to spór o służbę zdrowia. Póki co 3:0 dla Komorowskiego, ale przecież Jarek "się odwołam" nie odpuści.
Czy takiego chcecie prezydenta?
PS. I w tego człowieka jak w święty obrazek wpatrzony jest nasz wójt. No cóż, kto z kim przestaje... Zawsze po przegranych samorządowych będzie się można w macierzy potargować batalią o PiS za jakiś stołek... _________________ Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden,
który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi - Albert Einstein
BIG CYC warto rozmawiać czyli cała prawda o Janku Pospieszalskim... _________________ Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden,
który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi - Albert Einstein
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach